Unikalne i nieznane prawie nikomu Orędzie, które dr Wiesław Łyjak „Żebrak NMP” otrzymał od wizjonerki z Kanady, Krystyny, która była także obecna na pogrzebie wizjonera Kazimierza. Jest to bardzo interesujące Orędzie, podsumowujące misję wizjonera. Zostało ono zawarte w książce dra Łyjaka p.t.: „DRUGIE ORĘDZIA ZBAWIENIA, Byłem w szponach diabła”
PRZEKAZ PANA JEZUSA w dniu 26 czerwca, godz. 7.50 przez wizjonerkę z Toronto — s. Krystynę.
(Treść Przekazu otrzymałem listem 01.07.2002 r. — żebrak NMP/
+++ Szczęść Boże córko Moja droga — Krystyno.
— Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Król.
— Córko Moja droga, witam Cię serdecznie na tej świętej ziemi oławskiej. Jakże jestem rad, że przybyłaś na tę świętą ziemię, którą uświęcił dwadzieścia lat temu Mój Ojciec w Niebie. Miejsce to w Oławie ma taką dużą moc, że gdy nawet duży grzesznik postawi tu nogę w tym Sanktuarium, to Bóg go tak poprowadzi, że piekła nie zazna. Tak duże łaski spływają w tym świętym i przepięknym miejscu.
— Zabrał Bóg syna swego do siebie na wieczny odpoczynek już, chociaż był tu potrzebny jeszcze, ale taka była wola Boża.
— Mój syn Kazimierz jest w Niebie. Przez kilka godzin był w czyśćcu, gdyż taką otrzymał łaskę spotkania się z rodziną, cierpiącą tam w czyśćcu. Swoją obecnością wielu duszom tym pomógł.
— Wielu zadaje sobie pytanie — czy tak musiało być, czy Domański musiał odejść — dlaczego Bóg go powołał, gdy Oława stoi wciąż odrzucona przez Kościół?
— Moi drodzy, wiemy jaki żal macie w sercach po odejściu wizjonera Kazimierza, ale takie były plany Nieba i musiały się wypełnić. Dziś już nie wizjoner, ale święty Kazimierz Domański modli się nieustannie za Oławę, za pielgrzymów, oręduje za wszystkim, czego nie udało się jeszcze z powodu zatwardziałości serc Kurii Biskupiej we Wrocławiu osiągnąć, i z Nieba załatwi wiele więcej, gdyż już tam będąc, widzi za kogo tak naprawdę trzeba się modlić, aby zmiękło jego serce i zrobił skłon w kierunku tego świętego miejsca.
— Uważano go za głupiego, co Niebo bardzo boli i trzeba będzie się tym duszom przygotować za te krzywdzące posądzenia naszego syna na długie cierpienia w najniższych piętrach czyśćca, i to już niedługo dla niektórych, którzy takie opinie wydawali o św. Kazimierzu Domańskim.
— Wielkie będzie zdziwienie, gdy spotkają się ze św. K. Domańskim w pełnej chwale w Niebie na chwilę rozmowy. Będzie żal i gorycz, gdy św. Kazimierz Domański z polecenia Boga odczyta im wyrok. — Wyrok, który sobie sami wydali.
— Św. Kazimierz Domański wiele cierpiał na ziemi, ale się nie poddał. Bolało go serce z tego powodu, że kler go tak poniża, ale szedł do przodu i zrealizował Dzieło Boga.
— Pozostawił przepiękną świątynię z pięknie zagospodarowanym terenem. Nie był księdzem, nie był inżynierem, a zostało to po nim, jakby był jednym z nich. Był prostym człowiekiem, a umiał dojść do każdego i za to otrzymał już nagrodę.
— Tu, na ziemi wielkie osobistości nim gardziły — dlaczego? — dlatego, że był wybranym przez Boga, aby dokonywać tak pięknego dzieła. I wykonał je przepięknie. Bóg nie ma jemu nic do zarzucenia. Pewnie, że miał swoje słabości, ale przecież był człowiekiem. Święty ojciec Pio był także wielkim świętym, i też je miał.
— W Oławie było wiele, wiele nawróceń i uzdrowień i zdawać by się mogło, że to już koniec, Domański umarł, skończyło się. Św. Kazimierz, chociaż nie jest z wami ciałem — jest duszą i wyprasza łaski dla wszystkich, którzy tu będą przybywali z pielgrzymką nadal do Oławy. Nadal tu będą uzdrowienia na duszy i ciele. Maryja — Matka Oławska nadal zostaje taka sama, która była za życia św. Kazimierza Domańskiego.
— Wczoraj odbył się pogrzeb św. Kazimierza Domańskiego, jego nie było z wami ciałem, ale był z wami duszą i błogosławił wam więcej, aniżeli gdyby był z wami żyjący. To on wyprosił łaskę w Niebie, aby zastąpiła go na tym świętym miejscu w dniu jego pogrzebu — jego siostra zza oceanu. I chociaż nie miała dużo czasu i miała inne plany, a za sprawą Nieba była i błogosławiła i uzdrawiała was wszystkich, którzy się do niej zwróciliście. Niebo przez nią wczoraj dawało wiele, wiele łask i uzdrowień dla was, którzy się bezpośrednio do niej zwróciliście, ale także i dla waszych rodzin, które zostały dziesiątki i setki kilometrów od Oławy. Ci, którzy tu wczoraj byli, wyjechali z wielkimi prezentami.
— Na zakończenie tego Przekazu pragnę Ja Jezus Chrystus Król podziękować wszystkim, którzy pracowali na rzecz Oławy bardzo ofiarnie. Pragnę podziękować wszystkim, którzy tu przyjeżdżali i czcili to miejsce, którzy wierzyli, że będzie ono uznane przez Kościół.
— Dziękuję i błogosławię wam wszystkim. Miejsce to jest święte kochani, i dziękuję wam za tę wiarę. Wasz Jezus Chrystus Król.